Pielgrzymowanie.com

Relacja Tomka, ktory wspolpielgrzymowal w Maju i Czerwcu z Dominikiem w jego obecnej pielgrzymce.

Szalone! To najczesciej spotykany komentarz, jaki slyszalem od innych, gdy opowiadalem im o wyczynie, jakiego postanowil dokonac Dominik. Prawie nikt jednak nawet nie mial okazji na skomentowanie tego, gdy postanowilem z dnia na dzien porzucic wszystko i dolaczyc do pielgrzymki Dominika. Niby 12 pielgrzymek pieszych na karku, ale na zadnej nie musialem tego wszystkiego nosic na karku przez cala trase... stad tez liczne rozterki waga / ilosc ?
Czy trudno jest porzucic prace i nieuczciwego szefa... w 1 dzien... i wybrac na pielgrzymke, wcale nie tak trudno jesli tylko robi sie to co sie mysli... a nie mysli o tym co sie robi ! Po 2 godzinach rozterek pakowania postanowilem uciac je wszystkie i po prostu ruszyc na i lapanie stopa w okolice Dominika... juz bez dalszego gdybania nad swoim bagazem.
Te niecale 2 tygodnie pielgrzymowania z Dominikiem, jakich doswiadczylem jeszcze dlugo zasiedza mi w pamieci. Pielgrzymka 2 osob, ktore same sobie byly porzadkowymi, medycznymi, kuchnia, grupa muzyczna, kierownictwem. Zeby poznac jakas kraine taka, jaka jest... a ludzi, jakimi naprawde tam sa... trzeba to miejsce przemierzyc pieszo. Jakze reagowano wszakze na widok 2 wloczegow z plecakami i kijami?



- a co wy aborygeni?
- Ty patrz jakie wloczykije?
- a co wy pielgrzymka czy co?

To niektore ze skojarzen zaslyszanych bezposrednio z ulicy malych wiosek, ktore przemierzalismy. Nie kazdy tez byl skory uwierzyc, ze to pielgrzymka do Jerozolimy... ale z czasem chyba kazdy dawal wiare. Dwoje wloczykijow... i dluga droga, a wokol nas cala masa malych cudow... a to ktos nam tak da od siebie, bez pytania butelke wody, jak sie skonczy juz ostatnia kropla... a to zaprosi nas niespodziewanie na obiad.



Coz mozna piekniejszego robic w taka sloneczna pogode, jak nie podazac do Naszego Pana, mijajac wszystko dobre co nam stawia na drodze, a takze przeciwstawiajac sie wszystkim wyzwaniom przeciwnosciom. Teraz jestem tutaj... musialem wrocic, wzywaly mnie niedobory lekow antyalergicznych i kilka "wydarzen" teraz jestem tylko duchem z Dominikiem... Pan chcial by byl tu ktos pociagnie strone, z ktora moj poprzednik jakos sobie nie dawal rady... ale kto wie.. jeszcze mam troche czasu... a czasem na decyzje wystarczy impuls chwili.


Relacja Kasi, uczestniczki pielgrzymki pieszej do Rzymu, wraz z Dominikiem... podczas wakacji 2005 roku.

Tak czytam maila, ktorego Dominik napisal z trasy 4 lipca? I ciezko mi pisac wlasna relacje, wlasne przemyslenia, gdyz caly czas mam wrazenie, ze to, co mowi Dominik jest mi tak bardzo bliskie i tak bardzo identyczne z tym, co ja przezylam, jak szlismy dwa lata temu z Wadowic do Rzymu? Swoja decyzje o wyruszeniu w droge podjelam ? jak patrze na to z perspektywy dwoch lat ? nie wiem dlaczego. Spodobal mi sie pomysl. Brak mi bylo wtedy wiary, kontaktu z Bogiem? Wiedzialam, ze jest, ale byl dla mnie za daleko. Wszystko zmienila smierc Jana Pawla II, ale to nie miejsce, by pisac o moim nawroceniu?.

Po niewielkich w sumie przygotowaniach, bez zabezpieczonych noclegow, z 50 euro w portfelu kazdy wyruszylismy 4 lipca 2005 roku w trase: Ja, Dominik i Sylwia Wieloszynska.
I tu od razu warto napisac, ze jesli idziesz z wiara w glowie, a nie w sercu, jesli myslisz, ze idziesz z Bogiem i dla Boga, i na mysleniu sie konczy, mozna od razu zawrocic do domu. Moje powody byly zbyt blahe, zbyt bliskie rzeczywistosci swiata, a nie rzeczywistosci Boga. Po tygodniu zmagania sie ze soba wrocilam do domu? Zalamana? Choc wyjezdzajac powiedzialam Sylwii i Dominikowi, ze niech sie nie dziwia jesli wroce?
W domu sama nie wiedzialam, co robic, bo ja i tak szlam z nimi, nie bylo godziny zebym nie myslala gdzie sa, jak sie idzie. Ten czas to byl chyba czas mojej najsilniejszej modlitwy i najtrudniejszych decyzji, decyzji o powrocie do czasem bardzo ciezkich dni marszu i do pieknej, ale bardzo trudnej rzeczywistosci pieszej pielgrzymki. Podjelam juz nawet decyzje, ze nie wracam, ze nie dam rady? I tu pomogla mi mama, ktora stwierdzila, ze ja i tak w glowie ide z nimi? Choc pewnie mamie pomogl Bog, bez ktorego nic by sie nie dzialo, ale o tym moze pozniej?
Dojechalam do Klagenfurtu w Austrii ( w ten sposob bylam w kazdym kraju pielgrzymkowym przynajmniej kilka dni? ). Dominik z Sylwia, nie wiem czemu, ale jak mnie zobaczyli powiedzieli, ze na pewno dojde do Rzymu? Choc ja tym razem bylam ostrozniejsza?

Droga?. Nie wiem, co tu pisac, bo nie potrafie tego, co sie dzialo ubrac tak ladnie w slowa, bo to sa tylko slowa. To byl miesiac trudnych dni, pieknych wydarzen, zmagania sie ze soba, ze swoimi ukrytymi demonami, slabosciami. Miesiac pieknych i niezapomnianych spotkan, ludzkiej dobroci, a przede wszystkim miesiac cudow. Czas, w ktorym to, o co prosilismy Boga bylo wysluchiwane. Jesli jednego dnia spalismy w obskurnej salce, bez wody, nastepnego dnia zaprosila nas do siebie na noc wloska rodzina, u ktorej zrobilismy postoj. Firmina ? mama 4 dzieci ? prala nasze rzeczy, gotowala, zajela sie naszymi stopami?. Jesli konczyly nam sie pieniadze, nastepnego dnia dostawalismy je od kogos ? z tych 50 euro, ktore kazdy z nas wzial, nie wydalismy nic, no chyba, ze dopiero w Rzymie. Jesli ja mialam ochote na arbuza, a Dominik na melona i nie wypowiadalismy tego na glos! , to kilometr pozniej zatrzymal sie Pan i dal nam 10kilogramowego arbuza i 3 melony? A czekajac pol dnia na powrotnego stopa, po odmowieniu Koronki do Bozego Milosierdzia, zatrzymal sie Pan, ktory zawiozl nas 100 kilometrow za Rzym, gdzie stop zlapal nas sam!!! ? Polak, ktory, jak sie potem okazalo, jedzie do Gdanska! Warto bylo czekac 7 godzin?.by dojechac pod sam dom.

Nie byloby tego wszystkiego bez Pana, ktory kieruje naszymi sciezkami, ktory, jesli trzeba trzyma nas za reke a kiedy naprawde nie mozemy niesie nas?. Kiedy idziemy z Bogiem, a nie tylko myslac o nim, wszystko sie musi udac. I niech nikt nie mysli, ze to oznacza, ze nagle jest latwiej. Trzeba wziac swoj krzyz i isc za Jezusem, za tym, co nam wskazuje, za tym, co jest dla nas przygotowane. Trzeba wiedziec i pamietac, ze Bog ma plan i jesli w swoim zapatrzeniu w siebie i w to, co na ziemi, staramy sie isc w inna strone, to i tak Bog o nas pamieta i obserwuje nasze kroki i bedzie stawial kolejne cele przed nami. Ja sobie mysle, ze Bog ma zawsze w kazdej sytuacji dla nas przynajmniej dwa rozwiazania i za kazdym z nich stoja nastepne? Jesli nie pojdziemy prosta sciezka za Bogiem, jesli bedziemy sie buntowac, to przy innym wyborze na dalszej drodze czekaja na nas kolejne wyzwania od Pana. Trzeba jednak pamietac, ze prosta droga jest czesto wyboista i bedziemy sie potykac i upadac wielokrotnie. Nie chodzi o to, zeby nie upasc, ja czasem mysle, ze tez nie zawsze chodzi o to, zeby do konca sie podniesc. Mysle, ze najwazniejsza jest wiara w to, ze MOZNA. Dlatego trzeba probowac. I nie stawiac siebie w centrum swiata i mowic JA SAM. Bo nigdy nie jestesmy sami, zawsze jest z nami Bog i jesli to zauwazymy, to nawet porazki bede lzejsze i nagle moze sie okazac, ze mialy one swoj cel. Ja po mojej przerwie w pielgrzymce bylam zalamana, ale teraz mysle, ze byl to piekny czas, w ktorym nauczylam sie, iz nie wolno sie poddawac, ze trzeba sie podniesc.

Zgadzam sie z Dominikiem, ze nalezy realizowac marzenia, ale pielgrzymka, w moim wypadku, to byl PRZYPADEK (celowo tak pisze, ktos kiedys powiedzial, ze przypadek, to drugie imie Ducha Swietego). Nalezy jednak realizowac rzeczy, ktore stawia przed nami Bog? Nalezy jednak tez pamietac, ze wymagania pozniej sa wyzsze. I nie dlatego, ze Bog nagle wiecej od nas chce, tylko dlatego, ze wtedy naprawde widac, ze kazdy niesie taki, krzyz, jaki naprawde jest w stanie udzwignac?.

?IDZ?

Strzez nas ? prosimy,
choc wiemy, ze nas
strzezesz.

Pomagaj nam ? prosimy,
choc wiemy, ze
nam pomagasz.

Wspieraj nas ? prosimy,
choc wiemy, ze
nas wspierasz.

Prowadz nas ? prosimy,
choc wiemy, ze nas
prowadzisz. I spraw, bysmy Cie

slyszeli, I spraw, bysmy Cie
sluchali. I spraw, bysmy
szli za Twoim
wezwaniem, za Twoim
glosem, za Twoim
szeptem, za Twoja
radoscia.

Prosimy Ciebie o
pomoc, chociaz wiemy, ze
ostatnie slowo nalezy
do nas.

Ks. Mieczyslaw Malinski
PSALMY CODZIENNE

Patron inicjatywy

Radio Plus
Audycje w niedziele o 16:10

Media relacjonujace




Copyright (C) pielgrzymowanie.com